Felietony różniste

WDZIĘCZNOŚĆ niemożliwa…

Wdzięczność. Kawa się wylała

Bynajmniej nie jest niewdzięcznością, ani jakąś negatywnością. Wręcz przeciwnie – ta niemożliwość może stać się niezwykle silną, wartościową inspiracją, jeśli tylko otwarcie zapytamy: dlaczego nie możemy odczuwać wdzięczności (nawet wtedy lub zwłaszcza wtedy, gdy tak bardzo chcemy ją poczuć)?

Jednak zanim zaczniemy szukać odpowiedzi, to – co nieco – posprzątajmy “teren”, ponieważ zasypany jest kłodami pod nogami, czyli złotymi radami typu: “bądź wdzięczny”, “poczuj wdzięczność”, których nijak nie da się zastosować tak po prostu, tym bardziej wtedy, gdy na życiowym zakręcie wpadamy w poślizg. A pole widzenia oblepione jest zużytymi, mocno zabrudzonymi etykietkami w postaci cytatów motywacyjnych powyrywanych z szerszych kontekstów, które chyba już wkrótce zaczną wieszać nawet w lodówkach. Zatem nic dziwnego, że w tym całym śmietnisku trudno zebrać myśli i zauważyć, że… owe rady i cytaty zaczynają nas zastraszać. Być może zrozumieją to, co mam na myśli tylko osoby, które  doświadczyły dziwnego rodzaju niepokoju, a wręcz lęku, spowodowanego tym, że “nie mogę poczuć wdzięczności”. A jak nie czuję wdzięczności, to nic nie zmieni się na lepsze w moim życiu, lub co gorsza – spotka mnie za to jakaś kara, albo przyciągnę coś złego, nie takiego jak chcę… własne myśli zaczynają nas zastraszać, a poczucie wdzięczności oddala się od nas jeszcze bardziej. Wobec tego zapytajmy otwarcie:

dlaczego wdzięczność jest lub bywa niemożliwa?


…bo to zupełnie normalne. To absolutnie normalny stan, tak po prostu, ponieważ jeśli jestem przepełniona innymi emocjami, to wdzięczność nie ma już miejsca. Tyle.

…bo próbuję ją wymusić. Gdy zmuszam siebie do poczucia wdzięczności, to tak naprawdę próbuję manipulować sobą. Pod przykrywką “zmiany stanu” i pozytywnego kroku do lepszego życia, tak naprawdę zaprzeczam rzeczywistości – stanom i emocjom, które istnieją w danym momencie, a które tak usilnie chciałabym zastąpić wdzięcznością. To oczywiste, że to tak zadziałać nie może…

…bo ciało jest mądrzejsze ode mnie. Oczami wyobraźni zobaczyłam jak moje własne ciało stanowczo pokazuje mi środkowy palec i krzyczy: DOŚĆ – manipulowania sobą i wypierania tego, co tak naprawdę czujesz.

Co tak naprawdę czuję?
Nie wiem… no to pięknie – impas czy szach mat? Nie wiem…Nie wiem… tak bardzo przyzwyczaiłam się do tego, że “muszę myśleć pozytywnie”, że “muszę odczuwać wdzięczność”, że nie wiem co czuję tak naprawdę. Co teraz?
Dr Peter A. Levine “Głos wnętrza. Jak ciało uwalnia się od traumy i odzyskuje zdrowie”.
Być może to czas na podróż do siebie i dla siebie, tylko z sobą – ponieważ tylko tak mogę poznawać, odkrywać i osobiście zauważać, co tak naprawdę czuję… a zanim się tego dowiem, poznam i szczerze odkryję, bez względu na to, jak długo to potrwa, to pocieszę się taką oto myślą, którą znalazłam w książce Hannah Arendt “Życie umysłu”:

Myślenie to dziękczynienie…
Cytowała Heideggera więc i ja zacytuję: “myślenie w samotności stanowi jedyne istotne działanie w faktycznym biegu historii i że myślenie (thinking) jest tym samym, co dziękczynienie (thanking), i to nie tylko z powodów etymologicznych.”


Czyżby myślenie bardziej zbliżało nas do wdzięczności niż manipulowanie sobą?

 

Ja Beata

You may also like

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.